Przejdź do głównej treści

Darmowa dostawa już od 200 zł

Zamów do 12:00, wyślemy tego samego dnia !

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Tuk, tuk, ciach. Jak belgijska tkalnia obudziła moją pasję do tkanin

W 1998 roku odwiedziłem belgijską tkalnię Verstraete & Verbauwede. Zobaczyłem tam, jak z osnowy i wątku powstaje wzór tkaniny. Po tej wizycie łatwiej było mi odpowiedzieć na pytanie, które później wielokrotnie słyszałem od klientów: Dlaczego tak trudno zamówić tę samą tkaninę w innym kolorze?

  • dodano: 16-10-2026
  • w kategorii Blog
Przędza w belgijskiej tkalni — fotografia Tomasza Jakubowa z 1998 roku

„Tuk, tuk, ciach. Tuk, tuk, ciach”. Do dziś pamiętam ten rytm. Usłyszałem go w 1998 roku, podczas wizyty w belgijskiej fabryce tkanin. Pojechałem tam jako przedstawiciel handlowy. Wróciłem z przekonaniem, że chcę związać swoją przyszłość z tkaninami — sprzedawać je, poznawać i pomagać innym świadomie je wybierać.

Belgia, 1998. Pierwsze spotkanie z pracującą tkalnią

Na co dzień pokazywałem klientom gotowe materiały. Rozkładałem wzorniki, rozmawiałem o kolorach i zastosowaniu tkanin tapicerskich. Podczas wycieczki do fabryki Verstraete & Verbauwede w Belgii mogłem po raz pierwszy zobaczyć z bliska, co dzieje się zanim powstanie próbka, kolekcja i rolka materiału gotowa do sprzedaży.

Najpierw zapamiętałem dźwięk. Ten powtarzający się takt pracujących krosien, który trudno wiernie zapisać, ale którego nie da się pomylić z niczym innym. A potem zobaczyłem nici. Całe rzędy nawojów, wiele kolorów, cienkie nitki prowadzone obok siebie. Ogromną liczbę drobnych elementów, z których każdy miał swoje miejsce.

Zachowałem dwa zdjęcia z tej wizyty. Gdy dziś na nie patrzę, przypominam sobie przede wszystkim zdziwienie: jak z czegoś tak delikatnego jak pojedyncza nitka może powstać materiał o tak wyraźnej strukturze, głębi koloru i solidnym chwycie?

Fabryka z tradycją, którą mogłem zobaczyć od środka

Verstraete & Verbauwede to belgijska firma z siedzibą w Deerlijk. Jak podaje w swojej oficjalnej stronie, rozpoczęła produkcję w 1950 roku. Na stronie producenta znajdziemy dziś przede wszystkim żakardowe welury tapicerskie, w tym welury genueńskie i typu face-to-face.

Z tamtej wizyty pamiętam gobeliny, tkaniny pluszowe i ciekawe połączenia pluszu z szenilem, nazywanym także chenille. Zapamiętałem je jako materiały mięsiste, mocne oraz pełne detali. Liczył się nie tylko rysunek. Także to, jak tkanina układała się w dłoni, jak pracował jej włos i jak zmieniał się kolor pod różnym kątem.

To było moje odkrycie: wzór nie musi być czymś naniesionym na gotową powierzchnię. Może powstawać razem z samą tkaniną. Jest efektem wyboru przędzy i sposobu jej przeplatania.

Jak powstaje tkanina? - Osnowa, wątek i porządek wśród nici

Podstawą tkactwa jest połączenie dwóch układów nici. Osnowa biegnie wzdłuż tkaniny i jest naprężona na krośnie. Wątek przechodzi w poprzek, przeplatając się z osnową według określonego porządku, czyli splotu. Tak krok po kroku powstaje tkanina.

Brzmi prosto. Dopiero widok pracującego zakładu pozwala poczuć, co to naprawdę oznacza. Trzeba przygotować przędzę, utrzymać właściwe naprężenia, poprowadzić nici i dopilnować, żeby kolejne metry materiału odpowiadały założeniom. Efekt zależy od surowca, konstrukcji i pracy ludzi, którzy nad całym procesem czuwają.

Patrzyłem na te rzędy nitek jak na coś niezwykłego. W gotowym wzorniku widziałem wcześniej kolor i fakturę. W fabryce zobaczyłem, ile decyzji i precyzji kryje się za nimi.

Krótka historia tkactwa: od przeplotu do żakardu

Przez stulecia tkacze rozwijali sposoby prowadzenia nici i tworzenia coraz bardziej złożonych wzorów. Jednym z najważniejszych przełomów był mechanizm Josepha Marie Jacquarda, rozwijany we Francji w latach 1804–1805. Perforowane karty sterowały podnoszeniem wybranych nitek osnowy, pozwalając powtarzać skomplikowane desenie.

Jak wyjaśnia Science Museum Group, takie karty były także poprzednikiem późniejszych sposobów zapisywania instrukcji dla komputerów. To szczegół, który bardzo lubię: historia wzorów na tkaninach spotyka się tu z historią technologii.

Żakard, plusz i szenil. Co mówią te nazwy o tkaninie?

Żakard, plusz i szenil opisują przy tym różne rzeczy. Żakard wiąże się ze sposobem tworzenia wzoru podczas tkania. Widać go dzięki temu, jak nici przeplatają się podczas tkania. W ten sposób można uzyskać drobne motywy, ornamenty i złożone desenie. Z kolei plusz ma okrywę włosową, czyli warstwę krótkich włókien, którą czuć pod dłonią. Kiedy przesuniesz dłonią po materiale, włos może ułożyć się w innym kierunku, a kolor wyda się jaśniejszy lub ciemniejszy.

Szenil to puszystej przędzy, w której krótkie włókna są utrzymywane pomiędzy skręconymi nitkami rdzenia. Z takiej przędzy można utkać również wzór żakardowy. Jeśli we wzorniku widzisz określenie żakard szenilowy, pierwsze słowo opisuje sposób uzyskania wzoru, a drugie rodzaj użytej przędzy. Wymienione wyżej rozwiązania mogą się ze sobą łączyć, dając bardzo różne powierzchnie i efekty.

Tomasz Jakubów podczas wizyty w belgijskiej fabryce tkanin w 1998 roku, na tle stelaży z przędzą
Ja podczas tej samej wizyty w 1998 roku. Wtedy pracowałem jako przedstawiciel handlowy. Fotografia z archiwum własnego.

„A może ten wzór, tylko w innym kolorze?”

Takie pytania słyszałem od klientów wielokrotnie. Ktoś szukał nowego odcienia, ktoś chciał zmienić fragment wzoru, a ktoś zamówiłby najchętniej jedną rolkę materiału w kolorystyce przygotowanej wyłącznie dla niego. Rozumiałem te oczekiwania. Wybór tkaniny najczęściej zaczyna się przecież od konkretnego pomysłu na mebel lub wnętrze.

Po wizycie w Belgii potrafiłem o wiele lepiej wyjaśnić, co stoi za taką zmianą. W tkaninie, której wzór powstaje na krośnie, wszystko zależy od tego, które nici tworzą kolor widoczny na powierzchni. Czasem wystarczy zmienić wątek, czyli nici biegnące w poprzek materiału. Jeśli nowy odcień wymaga zmiany osnowy, tkalnia musi przygotować również nici biegnące wzdłuż tkaniny i ponownie ustawić produkcję.

Nie każda zmiana koloru oznacza wymianę wszystkich nici. Ponadto minimalna partia produkcyjna jest inna dla każdej tkaniny. Są jednak przygotowania, których koszt i czas trzeba rozłożyć na zamówienie. Z tego powodu wykonanie jednej specjalnej rolki jest nieproporcjonalnie trudne w porównaniu z przygotowaniem większej serii.

Zapamiętałem z fabryki ludzi pracujących przy niciach. Kiedy później rozmawiałem z klientem o indywidualnym kolorze, miałem przed oczami właśnie tę pracę. Mogłem opowiedzieć, skąd biorą się wymagane ilości i terminy. I wspólnie poszukać rozwiązania: innego wariantu, dostępnej kolekcji albo zamówienia, dla którego uruchomienie produkcji ma sens.

Od poznawania tkanin do własnych pomysłów na wzory

Tamta wycieczka sprawiła, że chciałem być częścią tego biznesu. Jako sprzedawca i dystrybutor chciałem znać materiały lepiej niż tylko z nazwy i numeru koloru. Z czasem zapragnąłem również mieć wpływ na wzory, które mogę zaproponować klientom.

Dzisiaj w Hurtowni Tapicerskiej zajmujemy się także tkaninami z nadrukiem sublimacyjnym. To inna droga do uzyskania wzoru niż wytkanie go z kolorowych nici. Daje mi możliwość rozwijania pomysłów, które przez lata pojawiały się w rozmowach z klientami. O samej sublimacji, jej możliwościach i ograniczeniach opowiem w osobnym artykule — zasługuje na własne miejsce.

Ta ciekawość została ze mną przez ponad ćwierć wieku pracy w branży. Nadal chcę wiedzieć, jak coś powstaje, co decyduje o jego właściwościach i jak sensownie wykorzystać to w pracy tapicera.

Przeczytaj też:

Co to jest sublimacja?

Nadruk na tkaninach - jaka technologia?

Materiał tapicerski drukowany - tkaniny z gotowym nadrukiem i z indywidualnym wzorem

Jak wykonuje się cyfrowy druk na tkaninach?

Co zostało ze mną po tej wizycie?

Przede wszystkim szacunek do materiału i do ludzi, którzy go tworzą. Gdy oglądam dziś tkaniny tapicerskie, patrzę na kolor, ale też na konstrukcję, chwyt, przeznaczenie i informacje producenta. Samo określenie gruba, pluszowa czy szenilowa nie odpowiada jeszcze na pytanie, czy tkanina sprawdzi się w danym zastosowaniu.

W rozmowie z klientem warto zacząć od tego, jaki mebel ma powstać, jak będzie użytkowany i czego oczekuje się od materiału. Wtedy łatwiej wybrać odpowiednią tkaninę bez bazowania na efektownym fragmencie wzornika.

Kiedy wracam do tych dwóch starych zdjęć, znowu słyszę: „tuk, tuk, ciach”. I przypominam sobie, dlaczego po tylu latach nadal chce mi się pracować z tkaninami.

Tomasz JakubówHurtownia Tapicerska


Źródła i fotografie

Wspomnienia z wizyty oraz obie fotografie pochodzą z archiwum autora. Rok wizyty: 1998. Informacje o historii firmy i technice tkackiej uzupełniłem na podstawie poniższych źródeł; obecna oferta producenta nie jest katalogiem jego produkcji z 1998 roku.